Co tam się działo?
Na zdjęciach w internecie widać piękny pałac. Zabytkowy budynek położony wśród zieleni, nad jeziorem, z rozległym parkiem wokół. Dla przypadkowego turysty może wyglądać jak miejsce odpoczynku albo historyczna atrakcja.
W rzeczywistości mieścił się tam Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Renicach.
Placówka, do której trafiali nastolatkowie decyzją sądu rodzinnego – często z trudnych domów, po konfliktach z prawem lub problemach wychowawczych. W teorii mając tam znaleźć pomoc, dyscyplinę i szansę na zmianę - jednak w relacjach byłych wychowanków obraz tego miejsca wygląda zupełnie inaczej.
Opowiadają o przemocy między podopiecznymi, o systemie nieformalnej hierarchii, o zastraszaniu i o milczeniu wymuszanym strachem. Niektórzy twierdzą, że w ośrodku funkcjonowały reguły bardziej przypominające więzienną subkulturę niż system wychowawczy.
Są też historie, które kończą się dramatem.
Jedna z nich dotyczy nastolatka, który podczas próby ucieczki z ośrodka spadł z wysokości i doznał poważnego urazu kręgosłupa. Inne relacje mówią o pobiciach, upokorzeniach i o młodych ludziach, którzy bali się mówić o tym, co dzieje się za murami placówki.
Przez lata sprawą interesowały się różne instytucje: kuratorium oświaty, prokuratura, Rzecznik Praw Dziecka czy organizacje zajmujące się pomocą psychologiczną. Powstawały artykuły prasowe, raporty i zawiadomienia do organów ścigania.
Mimo to wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Ta strona powstała po to, aby zebrać w jednym miejscu dokumenty, artykuły i relacje dotyczące funkcjonowania Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Renicach.
Nie po to, aby wydawać wyroki. Ale po to, aby nie pozwolić, by te historie zniknęły.
WIĘCEJ