obrazek

MOW w Renicach - geneza zła

Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy w Renicach od lat pojawia się w relacjach byłych wychowanków, ich rodzin oraz części instytucji nadzorczych w kontekście poważnych zarzutów dotyczących przemocy, nadużyć i nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki. W publikacjach medialnych, dokumentach urzędowych oraz świadectwach osób związanych z ośrodkiem powtarzają się opisy zdarzeń, które – jeśli są prawdziwe – wskazują na głęboki kryzys systemu wychowawczego w tej instytucji.

Według relacji wychowanków i ich rodzin w ośrodku miało dochodzić zarówno do przemocy pomiędzy samymi podopiecznymi, jak i – w niektórych przypadkach – do działań podejmowanych przez osoby z kadry wychowawczej. Opisy obejmują m.in. pobicia, poniżanie, wymuszanie posłuszeństwa czy przyzwolenie na nieformalną hierarchię wśród wychowanków, w której silniejsi mieli dominować nad słabszymi. W niektórych relacjach pojawiają się również szczególnie drastyczne opisy przemocy fizycznej.

Jedną z najbardziej poruszających historii jest przypadek nastolatka, który – według opisywanych wydarzeń – próbował uciec z ośrodka po wcześniejszych konfliktach i zastraszaniu ze strony innych wychowanków. Podczas próby ucieczki spadł z wysokości i doznał poważnych obrażeń kręgosłupa, które doprowadziły do trwałej niepełnosprawności. Rodzina chłopca podjęła działania prawne, domagając się wyjaśnienia okoliczności zdarzenia oraz odpowiedzialności osób, które w tamtym czasie sprawowały nad nim opiekę.

W innych relacjach pojawiają się opisy przemocy ze strony grup wychowanków wobec pojedynczych osób – w tym przypadki pobić, zastraszania czy zmuszania do poniżających zachowań. Niektórzy byli podopieczni twierdzą również, że w ośrodku funkcjonował nieformalny system hierarchii i presji, który utrudniał zgłaszanie nadużyć. W takich warunkach osoby próbujące mówić o przemocy miały obawiać się odwetu lub stygmatyzacji.

Na problem zwracały uwagę także różne instytucje publiczne. W wypowiedziach przedstawicieli nadzoru pedagogicznego pojawiały się stwierdzenia wskazujące na poważne zastrzeżenia dotyczące efektywności pracy wychowawczej w ośrodku. W przeszłości placówka była przedmiotem zainteresowania m.in. kuratorium oświaty, organów ścigania, Rzecznika Praw Dziecka czy instytucji kontrolnych.

Dane prokuratury pokazują, że w ciągu ostatnich lat do organów ścigania trafiały zawiadomienia dotyczące zdarzeń związanych z ośrodkiem. Część postępowań została umorzona, jednak w niektórych przypadkach kierowano akty oskarżenia. Sam fakt prowadzenia wielu postępowań wskazuje, że sytuacja w placówce budziła poważne wątpliwości i wymagała wyjaśnienia.

Dyrekcja ośrodka wielokrotnie podkreślała, że placówka pracuje z młodzieżą o bardzo trudnych doświadczeniach i zachowaniach, a przemoc pomiędzy wychowankami jest problemem obecnym w wielu tego typu instytucjach. Jednocześnie przedstawiciele ośrodka zaprzeczali, aby skala problemu była większa niż w innych placówkach, wskazując, że wiele zarzutów jest nieprawdziwych lub przesadzonych.

Niezależnie od tych stanowisk pojawia się jednak fundamentalne pytanie: czy system nadzoru nad placówką był wystarczający, aby zapewnić bezpieczeństwo młodym ludziom powierzonym jej opiece.

Sprawa MOW w Renicach jest jednocześnie częścią szerszej dyskusji o funkcjonowaniu systemu resocjalizacji nieletnich w Polsce – o tym, czy instytucje powołane do pomocy młodym ludziom rzeczywiście spełniają swoją rolę i czy mechanizmy kontroli są wystarczające, aby zapobiegać nadużyciom.

POWRÓT

Linki do artykułów i reportaży

Używamy plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość. Kontynuując korzystanie z naszej strony, zgadzasz się na wykorzystanie technologii cookies dla prawidłowego działania serwisu
Strona nie gromadzi żadnych danych użytkownika.